Myślałam, że mam omamy wzrokowe, bo mignęła mi jakaś doopa w tytule, kiedy tu zajrzałam i za sekundę juz tego posta (-u?) nie było 😄 A teraz jest. Poza tym, że musiałam telefon przekręcić i powiększyć ekran, to mi wszystko jedno czy piszesz odręcznie, maszynowo czy obrazkowo. Ważne, że piszesz 😃
powszechnie się uważa, że posty blogowe się pisze, powszechne jest więc mylenie postów z tekstami w nich zawartych... tymczasem wcale tak nie jest... posty blogowe się tworzy, a że większość z nich przeważnie ogranicza się do tekstu wcale tego nie zmienia... tu akurat stworzyłaś post obrazkowy składający się z dwóch fotek... to tyle od strony formalnej, a teraz dopiero można się skupić na ich treści... jak z tej treści wynika, są na tych fotkach kartki odręcznie zapisane tekstem, do tego zapisane przez Ciebie... no, jak bym tak nie umiał... znaczy umiałbym, ale pewnie bym się trochę namęczył, bez gwarancji zresztą na uzyskanie zbyt estetycznego efektu... bo u mnie edukacyjnie sprawy potoczyły się inaczej... jako czterolatek zacząłem umieć czytać, ale z pisaniem szło mi już dosyć marnie... ileż to ludzie się namordowali, żeby mnie zmotywować do w miarę czytelnego i estetycznego pisania, głównie rzecz jasna ci, którzy byli do tego zobligowani, czyli rodzice i nauczyciele... chyba w wieku nastoletnim dopiero udało się to moje pisanie wyprowadzić na jaką taką prostą, choć wciąż nie za prostą, tylko taką, że może być... za potem w końcu przyszły dla mnie dobre czasy... obecnie mam klawiaturę, komputer i nie muszę nic pisać odręcznie... no, prawie nic... przy okazji zaś oduczyłem się tego sposobu pisania... w tych wyjątkowych sytuacjach używam prostego liternictwa zwanego popularnie "drukowanym", do tego dużymi literami, i nikt nie narzeka, nie marudzi, a ja mam Święty Spokój, który im jestem starszy, tym bardziej lubię... p.jzns :)
Widać, mamy te same upodobania religijne - moim ulubionym świętym też jest Święty Spokój 😋. Pamiętam starą maksymę kaligrafów: "Pismo jest zwierciadłem duszy". Może masz brzydką duszę? 🤣
mnie się moja dusza podoba, cokolwiek by to słowo miało znaczyć, a gustach mówi coś tam inna maksyma, tylko nie wiem czyja, może Guciów, znaczy Gustawów i Augustów?...
*/o gustach... a ty siedź spokojnie, nie wierć mi się tu małpi podrzutku, odrobaczanie masz jeszcze ważne... Złociutka, to nie do Ciebie było, tylko do kota na kolanach...
Cudowny jest ten post. Pismo masz piękne i świetnie się czyta. I wszystko u mnie podobnie, ale lubię e-booki i audiobooki, bo - jak już chyba Ci kiedyś pisałam, u mnie wszystkiego jest 3,333333: wzroku, słuchu i dotyku. Jedyna rzecz, to nie każdy wokal mi pasuje, więc gdy nie pasuje, nie słucham. Ale są takie, które uwielbiam: Mariusz Bonaszewski, Adam Ferency i wtedy słucham, często takie lektury, które już kiedyś przeczytałam. Natomiast co do kumulacji bólu... Czasem milczę o swoim, a czasem mam ochotę go wykrzyczeć i wtedy patrzę w słońce i nawet napisałam o tym wiersz. Zmierzam to tego, że prawdopodobnie, rozumiem...
Ja na tym "przednówku" też zawsze ledwo ciągnę, tak od końca lutego do początku maja. Całe życie tak mam. Jak to przetrwam to potem już ok. I prawie zawsze jestem chora, teraz grypsko okropne. Wytrzymaj, potem będzie lepiej 👍🏻
Ja identyko, tylko że jak ten czas trefny minie to już idzie. Myślałam, że tylko ja tak mam, no to mnie pocieszył trochę z tym przednówkiem, że nie histeryzuję.
Mama jest po czwartej chemii, a kondycję ma lepszą niż ja. Może to o to chodzi, że w zdrowym ciele zdrowy duch, a we mnie duch do niczego, to i ciało zdechłe...?
Podoba mi się ta forma, jak list od przyjaciela...jedynie tusz mógłby byc czarny, bo ten niebieski słabo widoczny, ale może tylko u mnie. Nie jestem terapeutką, ale może bieganie po blogach faktycznie coś pomoże? Ile razy wstaję lewą nogą, to czytanie blogów zawsze pomaga...
Znam te stany i z własnego doświadczenia wiem, że mijają... ale to żadna pociecha w momencie, gdy trwają, wiem. Nieraz dolegliwości fizyczne ustaną i powinno się być w skowronkach, ale się nie jest, tak, to ta zakichana psyche siada. Trzymam kciuki, żeby się podniosła jak najszybciej.
Wygląda na to,.że nieszczęściami jesteśmy obdarzeni po równo. Ja akurat nie bólem duszy, ale też uwiera. Pismo odręczne mam takie, że sama po jakimś czasie nie potrafię siebie odszyfrować. W czasach, kiedy w szkole liczyło się śliczne prowadzenie zeszytu, często miałam zaniżaną ocenę końcową za brzydkie pismo.
Masz bardzo ładne pismo i przyjemnie się je czyta. Mimo, że treść już mniej przyjemna .... Dzisiaj od rana koty dostały ode mnie solidny op.......ierdol i tak to mi się tydzień zaczął.
Ładny charakter pisma :) Zachęciłaś mnie do spróbowania pisania odręcznie bo kiedyś też miałem niezły charakter a teraz... zauważyłem, że jak zacznę coś pisać to po kilku literach pismo brzydnie i w końcu staje się nieczytelne. Życzę poprawy nastroju.
Znam to uczucie doskonale. Od ostatniego razu jestem na selektywnych inhibitorach zwrotnego wychwytu serotoniny. Ratuje mi to doopę. Plus pies. Zadbaj o siebie Kochana. Długo można wytrzymać dając radę, ale przychodzi taki moment, że nie. Oby nigdy nie nadszedł.
Piszę pamiętniki od 11-tego roku życia. Zajmują całą półkę. Tylko, kto je będzie czytać? Mnie się nie chce. No i nie umiem odcyfrować tego drobnego pisma...
Ja mam swoje pamiętniki, od liceum do zamążpójścia. Są trochę skandaliczne. Muszę ich spalić. Przejrzę w wolnym czasie pod kątem socjologii, dokumentu życia na przełomie lat 70. i 80.
Walczę, ale całkiem mnie opuściły siły. Moja pani psycholog stwierdziła, że to taki odzew ze strony organizmu, bo żyję w ciągłym napięciu z powodu choroby mamy.
Problemy zawsze nas przygniatają. Na to nie ma mocnych... A Tobie ostatnio naprawdę sporo się zwaliło na grzbiet i nie dziwie się, że padłaś. Każdy w takiej sytuacji by padł.
Ten post wyjaśnia, dlaczego nie zechciałaś zamieścić komentarza u mnie. Nie umiem pocieszać, więc psyche też Ci nie oświetlę. Ze strachu przed wścibską matką, nie prowadziłam pamiętnika. Co prawda nie nauczyłam się czytania i pisania tak wcześnie jak Ty, bo dopiero w szkole i pismo mam brzydsze, ale wywnętrzać się lubię. Ciesz się, że wszystko jest do doopy, bo ona z tyłu, więc niewiele widzisz. Uściski.
O, to jest bardzo optymistyczna uwaga, Iwono. :-) Frau Be - widzisz, zawsze można znaleźć coś mini mini pozytywnego w tym czasami ohydnie smutnym Wszechświecie. A nie oślepnij od tego patrzenia w słońce, bo wtedy będziesz musiała udzielać na podcastów.
Dziewczyny, czołgam się na razie, tak ledwo, ledwo, przez życie. Gdyby nie konieczność zaopiekowania się mamą po kolejnej chemii, uciekłabym w niedźwiedzi sen zimowy. 🐻
@Frau, że się tak wetnę, pomyślałam o tym samym, że fajnie byłoby zobaczyć charakter pisma ludzi prowadzących blogi 😃 Szkoda, że ja bezblogowa, bo uwielbiam pisać piórem i pewno dałabym się... wyzwać 😜😉
Ładny charakter pisma. Do pozazdroszczenia. Ja piszę jak kura pazurem... Na studiach wszyscy byli na mnie "źli". Bo byłam raczej pilną studentką, chodziłam na wszystkie zajęcia... Jednak moich notatek nie sposób bywoliło odczytać. Zwłaszcza, że niektóre popularne w danej dziedzinie słowa zastępowałam literą lub symbolem matematycznym... Teraz są ksera, internety, AI... Świat analogowy powoli znika. Gdzieniegdzie już zniknął Pozdrawiam serdecznie
Myślałam, że mam omamy wzrokowe, bo mignęła mi jakaś doopa w tytule, kiedy tu zajrzałam i za sekundę juz tego posta (-u?) nie było 😄 A teraz jest.
OdpowiedzUsuńPoza tym, że musiałam telefon przekręcić i powiększyć ekran, to mi wszystko jedno czy piszesz odręcznie, maszynowo czy obrazkowo. Ważne, że piszesz 😃
Obrazkowo jeszcze nie próbowałam. Może pora...? 🤔
Usuńpowszechnie się uważa, że posty blogowe się pisze, powszechne jest więc mylenie postów z tekstami w nich zawartych... tymczasem wcale tak nie jest... posty blogowe się tworzy, a że większość z nich przeważnie ogranicza się do tekstu wcale tego nie zmienia... tu akurat stworzyłaś post obrazkowy składający się z dwóch fotek...
OdpowiedzUsuńto tyle od strony formalnej, a teraz dopiero można się skupić na ich treści... jak z tej treści wynika, są na tych fotkach kartki odręcznie zapisane tekstem, do tego zapisane przez Ciebie... no, jak bym tak nie umiał... znaczy umiałbym, ale pewnie bym się trochę namęczył, bez gwarancji zresztą na uzyskanie zbyt estetycznego efektu... bo u mnie edukacyjnie sprawy potoczyły się inaczej... jako czterolatek zacząłem umieć czytać, ale z pisaniem szło mi już dosyć marnie... ileż to ludzie się namordowali, żeby mnie zmotywować do w miarę czytelnego i estetycznego pisania, głównie rzecz jasna ci, którzy byli do tego zobligowani, czyli rodzice i nauczyciele... chyba w wieku nastoletnim dopiero udało się to moje pisanie wyprowadzić na jaką taką prostą, choć wciąż nie za prostą, tylko taką, że może być... za potem w końcu przyszły dla mnie dobre czasy... obecnie mam klawiaturę, komputer i nie muszę nic pisać odręcznie... no, prawie nic... przy okazji zaś oduczyłem się tego sposobu pisania... w tych wyjątkowych sytuacjach używam prostego liternictwa zwanego popularnie "drukowanym", do tego dużymi literami, i nikt nie narzeka, nie marudzi, a ja mam Święty Spokój, który im jestem starszy, tym bardziej lubię...
p.jzns :)
Widać, mamy te same upodobania religijne - moim ulubionym świętym też jest Święty Spokój 😋.
UsuńPamiętam starą maksymę kaligrafów: "Pismo jest zwierciadłem duszy". Może masz brzydką duszę? 🤣
mnie się moja dusza podoba, cokolwiek by to słowo miało znaczyć, a gustach mówi coś tam inna maksyma, tylko nie wiem czyja, może Guciów, znaczy Gustawów i Augustów?...
Usuń*/o gustach...
Usuńa ty siedź spokojnie, nie wierć mi się tu małpi podrzutku, odrobaczanie masz jeszcze ważne...
Złociutka, to nie do Ciebie było, tylko do kota na kolanach...
Moje też czeka odrobaczanie, a ja powinnam odrobaczyć swoją psyche.
UsuńCudowny jest ten post. Pismo masz piękne i świetnie się czyta. I wszystko u mnie podobnie, ale lubię e-booki i audiobooki, bo - jak już chyba Ci kiedyś pisałam, u mnie wszystkiego jest 3,333333: wzroku, słuchu i dotyku. Jedyna rzecz, to nie każdy wokal mi pasuje, więc gdy nie pasuje, nie słucham. Ale są takie, które uwielbiam: Mariusz Bonaszewski, Adam Ferency i wtedy słucham, często takie lektury, które już kiedyś przeczytałam.
OdpowiedzUsuńNatomiast co do kumulacji bólu... Czasem milczę o swoim, a czasem mam ochotę go wykrzyczeć i wtedy patrzę w słońce i nawet napisałam o tym wiersz. Zmierzam to tego, że prawdopodobnie, rozumiem...
Na pewno rozumiesz.
UsuńNie czytałaś u Asenaty?
OdpowiedzUsuń"Marzec, czy każdy miesiąc przednówka przygnębia". Tu jest winowajca. Też mnie męczy.
Nie czytałam, ledwo ciągnę 😥.
UsuńJa na tym "przednówku" też zawsze ledwo ciągnę, tak od końca lutego do początku maja. Całe życie tak mam. Jak to przetrwam to potem już ok. I prawie zawsze jestem chora, teraz grypsko okropne. Wytrzymaj, potem będzie lepiej 👍🏻
UsuńJa i fizycznie, i psychicznie jestem kompletnie zdechła.
UsuńJa identyko, tylko że jak ten czas trefny minie to już idzie. Myślałam, że tylko ja tak mam, no to mnie pocieszył trochę z tym przednówkiem, że nie histeryzuję.
UsuńTy masz też mamę chorą, jak pisałaś, to co tu mówić... Przytulam mocno 💕
UsuńMama jest po czwartej chemii, a kondycję ma lepszą niż ja. Może to o to chodzi, że w zdrowym ciele zdrowy duch, a we mnie duch do niczego, to i ciało zdechłe...?
UsuńSuper, że mama dobrze się czuje. Niech tylko minie ten przednówkowy czas, wszystko się odmieni na lepsze, i duch nasz będzie ochoczy 🥂
UsuńOby, bo już nie wiem, co mam ze sobą robić.
UsuńPomysłowa forma blogowej notki.👏
OdpowiedzUsuńA tak mi się jakoś w głowie poprzestawiało 💥
UsuńPodoba mi się ta forma, jak list od przyjaciela...jedynie tusz mógłby byc czarny, bo ten niebieski słabo widoczny, ale może tylko u mnie.
OdpowiedzUsuńNie jestem terapeutką, ale może bieganie po blogach faktycznie coś pomoże?
Ile razy wstaję lewą nogą, to czytanie blogów zawsze pomaga...
Jotko, wkład do długopisu jest OK, tylko ten mój aparat w telefonie jest bardzo byle jaki.
UsuńPrzytulam mocno.
OdpowiedzUsuńDzięki, potrzebuje tego 🌹.
UsuńZnam te stany i z własnego doświadczenia wiem, że mijają... ale to żadna pociecha w momencie, gdy trwają, wiem. Nieraz dolegliwości fizyczne ustaną i powinno się być w skowronkach, ale się nie jest, tak, to ta zakichana psyche siada.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żeby się podniosła jak najszybciej.
Forma fajna. I pismo ładne 😁
Strasznie zakichana. Człowiek w ogóle nie powinien mieć psychiki.
UsuńWygląda na to,.że nieszczęściami jesteśmy obdarzeni po równo. Ja akurat nie bólem duszy, ale też uwiera.
OdpowiedzUsuńPismo odręczne mam takie, że sama po jakimś czasie nie potrafię siebie odszyfrować.
W czasach, kiedy w szkole liczyło się śliczne prowadzenie zeszytu, często miałam zaniżaną ocenę końcową za brzydkie pismo.
Gówniane to wszystko, ot co. Czarna dziura 🕳.
UsuńMasz bardzo ładne pismo i przyjemnie się je czyta. Mimo, że treść już mniej przyjemna .... Dzisiaj od rana koty dostały ode mnie solidny op.......ierdol i tak to mi się tydzień zaczął.
OdpowiedzUsuńChyba coś Ci się pomyliło. Przecież to koty są od opierdzielania różowych kleksów!
UsuńŁadny charakter pisma :)
OdpowiedzUsuńZachęciłaś mnie do spróbowania pisania odręcznie bo kiedyś też miałem niezły charakter a teraz... zauważyłem, że jak zacznę coś pisać to po kilku literach pismo brzydnie i w końcu staje się nieczytelne.
Życzę poprawy nastroju.
Pięknie pisali moi dziadkowie i babcie, w czasach, gdy chodzili do szkół, uczono jeszcze kaligrafii.
UsuńZnam to uczucie doskonale. Od ostatniego razu jestem na selektywnych inhibitorach zwrotnego wychwytu serotoniny. Ratuje mi to doopę. Plus pies. Zadbaj o siebie Kochana. Długo można wytrzymać dając radę, ale przychodzi taki moment, że nie. Oby nigdy nie nadszedł.
OdpowiedzUsuńMam leki, chodzę na psychoterapię, a co się ze mną dzieje teraz, to sam diabeł 👿 nie wie.
UsuńPrzytulam więc. Niech się polepsza.
UsuńEch, co się polepsza, to się popieprza...
UsuńPiszę pamiętniki od 11-tego roku życia. Zajmują całą półkę. Tylko, kto je będzie czytać? Mnie się nie chce. No i nie umiem odcyfrować tego drobnego pisma...
OdpowiedzUsuńJa pisałam, a potem wyrzuciłam. Zastąpiła je pięciotomowa powieść, którą później też wyrzuciłam 😱
UsuńJa mam swoje pamiętniki, od liceum do zamążpójścia. Są trochę skandaliczne. Muszę ich spalić. Przejrzę w wolnym czasie pod kątem socjologii, dokumentu życia na przełomie lat 70. i 80.
UsuńLepiej spal od razu, bo jak się to czyta po latach, to tylko zażenowanie człowiekowi dokucza 😄.
UsuńMam nadzieję że nie tylko światełko, ale olbrzymie światło niedługo zobaczysz 🍀 Trzeba wierzyć że będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńCzasem pełznę z twarzą w glebie i nie stać mnie na kolejny ruch. Tak jak teraz, już drugi tydzień.
UsuńMam nadzieję że niebawem się podźwigniesz z tego stanu. Całkiem niedawno było przecież w miarę dobrze... Walcz żeby znowu tak było... 😞
UsuńWalczę, ale całkiem mnie opuściły siły. Moja pani psycholog stwierdziła, że to taki odzew ze strony organizmu, bo żyję w ciągłym napięciu z powodu choroby mamy.
UsuńProblemy zawsze nas przygniatają. Na to nie ma mocnych... A Tobie ostatnio naprawdę sporo się zwaliło na grzbiet i nie dziwie się, że padłaś. Każdy w takiej sytuacji by padł.
UsuńTylko dlaczego nie mogę się podnieść...?
UsuńMoże chwilowo zbrakło Ci sił? Mam nadzieję że tylko chwilowo...
UsuńNie mam ani kropli siły, zwłaszcza fizycznej. Po pracy przychodzę do domu i pokładam się po łóżkach... To już mama po chemii jest silniejsza.
UsuńMoże gdy z nią zacznie iść ku dobremu to i Ty trochę odżyjesz. Liczyłem że wiosna doda Ci poweru... 🙄
UsuńJa też na to liczyłam, słońce przyczynia się do produkcji serotoniny i endorfiny. Może jeszcze za krótko trwa ta wiosna...
UsuńTen post wyjaśnia, dlaczego nie zechciałaś zamieścić komentarza u mnie. Nie umiem pocieszać, więc psyche też Ci nie oświetlę. Ze strachu przed wścibską matką, nie prowadziłam pamiętnika. Co prawda nie nauczyłam się czytania i pisania tak wcześnie jak Ty, bo dopiero w szkole i pismo mam brzydsze, ale wywnętrzać się lubię. Ciesz się, że wszystko jest do doopy, bo ona z tyłu, więc niewiele widzisz. Uściski.
OdpowiedzUsuńO, to jest bardzo optymistyczna uwaga, Iwono. :-)
UsuńFrau Be - widzisz, zawsze można znaleźć coś mini mini pozytywnego w tym czasami ohydnie smutnym Wszechświecie. A nie oślepnij od tego patrzenia w słońce, bo wtedy będziesz musiała udzielać na podcastów.
"Nam", a nie "na".
UsuńDziewczyny, czołgam się na razie, tak ledwo, ledwo, przez życie. Gdyby nie konieczność zaopiekowania się mamą po kolejnej chemii, uciekłabym w niedźwiedzi sen zimowy. 🐻
UsuńBardzo oryginalna forma wyrazu. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dzięki, na razie jestem bliska puszczenia.
UsuńPrzesyłam dobrą energię!
UsuńDziękuję, może dotrze.
Usuńo! analogowa notka - super!
OdpowiedzUsuńA może by z tego zrobić takie blogowe wyzwanie? Jesteś dzisiaj moim natchniuzem.
Usuń@Frau, że się tak wetnę, pomyślałam o tym samym, że fajnie byłoby zobaczyć charakter pisma ludzi prowadzących blogi 😃 Szkoda, że ja bezblogowa, bo uwielbiam pisać piórem i pewno dałabym się... wyzwać 😜😉
UsuńTo najwyżej napiszesz coś i mi przyślesz, a jak zechcesz, to na swoim blogu umieszczę.
Usuńmoim zdaniem to wyzwanie nie wnosi nic. ja lubię pisać, a nie popisywać się brakiem charakteru pisma
UsuńPisanie czegokolwiek na blogach też nie wnosi nic, a piszemy. Rozrywka nie wystarczy?
UsuńJako aktywny posiadacz wiecznego pióra, też lubię sobie czasem popisać. Ot tak aby nie zapomnieć.
OdpowiedzUsuńNo i wiecznym piórem możesz pisać wiecznie!
UsuńOczy mi zmęczyłaś potężnie...
OdpowiedzUsuńOj, przepraszam... To nie ja, tylko mój kiepski aparat w telefonie.
UsuńCiekawa forma przekazu, kontaktu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak mi przyszło do głowy, dla odmiany.
UsuńGapienie się w słońce może uszkodzić wzrok 😐
OdpowiedzUsuńMyślisz? Bezpośrednio w samo słońce nie wlepiam gał, to raczej metafora była.
UsuńŁadny charakter pisma. Do pozazdroszczenia. Ja piszę jak kura pazurem... Na studiach wszyscy byli na mnie "źli". Bo byłam raczej pilną studentką, chodziłam na wszystkie zajęcia... Jednak moich notatek nie sposób bywoliło odczytać. Zwłaszcza, że niektóre popularne w danej dziedzinie słowa zastępowałam literą lub symbolem matematycznym...
OdpowiedzUsuńTeraz są ksera, internety, AI... Świat analogowy powoli znika. Gdzieniegdzie już zniknął
Pozdrawiam serdecznie
Próbuję zatrzymać resztki analogowatości.
UsuńPrzepraszam za literówki
OdpowiedzUsuńNic nie szkodzi, każdemu się zdarza.
UsuńPiękne pismo, analogowa Dziewczyno!
OdpowiedzUsuńDziękuję, mnie się zawsze wydaje, że okrutnie bazgrzę.
UsuńAle wiesz, że to minie? Nic nie trwa wiecznie więc na szczęście smutek też. Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńWiem. Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś 😘
Usuń