Czy zdarzyło się Wam kiedykolwiek zostać nazwanymi trollami? Mnie tak, choć dawno.
Jak wszystkim znającym mnie blogerom wiadomo, piszę to, co myślę, bez zbędnego upiększania
i nazywania łajna fiołkiem. Raz się komuś moja szczera opinia nie spodobała,
a podtrzymanie przeze mnie swojego zdania doprowadziło w końcu do
otrzymania miana trolla. I kij z tym, było, minęło, nie
zatrzymuję się nad ocenami tumanów, którzy nie wiedzą, kim jest
troll. Z koniem się nie kopie, a z głupim nie dyskutuje.
Dobrze by było wiedzieć, gdzie przebiega granica między
trollowaniem a wyrażaniem opinii. Różnica polega na intencji.
Kim jest troll? Jest to osoba, która nie chce włączyć się
do dialogu czy dyskusji, bo nie jest tym zainteresowana. Jej działanie
obliczone jest na zamierzony efekt - wywołanie złości, wytrącenie z równowagi,
sprowokowanie kłótni, ośmieszenie piszącego. Nie ma nic sensownego do
powiedzenia, nie uznaje argumentacji merytorycznej, gra wyłącznie na
emocjach. Testuje granicę ludzkiej wytrzymałości, psuje rozmowę innym, aby
sprowadzić ją do poziomu rynsztoka. Nie dąży do dyskusji, tylko do awantury. Krzyczy
zamiast myśleć. Jego wypowiedź niczego nie wnosi, nie mówi nic o świecie,
a jedynie o nim samym: z deficytem uwagi, źle znoszącym
sprzeciw, sfrustrowanym, zakompleksionym, nieempatycznym, o niskim
poczuciu wartości, impulsywnym, zawistnym, nieprzestrzegającym norm
społecznych, złośliwym, prowokującym, agresywnym, a do tego nudzącym się.
Znakomitym przykładem trolla był nękający mnie osobnik podpisujący się
nickiem "Sigmawagon". Jego denna pisanina nie była nastawione na
prowadzenie dyskusji czy wygłaszanie opinii. Potrafił multiplikować jeden
komentarz setki razy. Po co? To już kwestia jego niezaspokojonych potrzeb psychologicznych. To działanie obliczone było na wytrącenie mnie z równowagi,
utrudnienie mi "życia" blogowego, spowodowanie frustracji, narażenie
na stratę czasu (kasowanie setek jego wypocin).
Najskuteczniejszą bronią przeciwko trollowi jest niekarmienie go, ignorowanie. Troll "zagłodzony" umiera albo przenosi się na inne miejsce żerowania. Nie karmiłam Sigmawagona, cierpliwie sprzątałam jego rzygi i w końcu on sam siebie pozamiatał. nawet przysłał mi maila z przeprosinami napisanego ludzkim językiem. Tylko nie myślcie, że to jest post jemu poświęcony. On jest tylko dobrym przykładem.
![]() |
| Prawdziwy troll |

Prowadze bloga juz 16 rok i miewalam trolle, dopoki nie wykluczylam z komentowania anonimy, od tego czasu mam swiety spokoj, bo osoby podpisane nawet, jesli maja odmienne zdanie, kulturalnie dyskutuja. Anonimy czuja sie w pelni bezkarne, choc nie sa, bo zawsze mozna je namierzyc. Mnie nikt jeszcze trollem nie nazwal, choc na fb bylam juz ruska onuca, z tym, ze mam w odwloku opinie osob, ktore swoje odmienne zdanie wyrazaja epitetami zamiast argumentow.
OdpowiedzUsuńOsiągnęłam już też ten wiek, w którym ma się w odwłoku opinie innych, w tym takich, o jakich piszesz. Zostałam nazwana trollem, nie pamiętam, gdzie i kiedy, ale za to, że powiedziałam coś, co się komuś nie spodobało. To też sytuacja, do której odnosi się mój odwłok.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMoniko jestes przewrazliwiona.
Usuń:))) wg "pomocnika" AI znaczy "Znak :) to popularny emotikon (emotikon tekstowy) używany w komunikacji elektronicznej, który oznacza uśmiech, zadowolenie, życzliwość lub radość. Należy go czytać jako uśmiechniętą buźkę (przekręcając głowę o 90 stopni w lewo: : to oczy, a ) to usta). "
Sacrebleu i facepalm! Skasowałam, zamiast coś dodać. Wykasuj to proszę, dodam komentarz jeszcze raz, gdy będę miała chwilę czasu ;)
UsuńDobra, spoko. Niech będzie, jak jest, bo skasowałby się cały wątek, razem z komentarza Echo. Przy okazji mam pytanie: w jaki sposób banujesz ludzi w bloggerze? Nie widziałam takiej funkcji, a chciałabym ją mieć.
UsuńJesli chodzi o moj komentarz to mozesz skasowac bo i tak wisi nie wiadomo (dla innych) co napisala Monika. Nie sadze, aby powtorzyla dokladnie czy tylko sens swojego komentarza. (usmiech troche smutniejszy).
UsuńPowtórzy, powtórzy. Monika nie jest głupia :)
Usuń:)))) Komentarz Moniki powiekszyl sie trzykrotnie.
UsuńWniosek - nie o brak czasu jej chodzilo. :))))
Jak to się powiększył?!
UsuńAno tak jakos. Tresciowo. :))))
UsuńTeraz już wiem, bo już go widziałam. Nie wiedziałam, że tam jest.
UsuńAle ten drugi, szerszy jest lepszy :))))
UsuńNa pewno lepszy, więcej treści się zmieściło 😋
Usuń:)))))
UsuńTreściowo treściwy 😅
UsuńStopniowanie tresciwosci: parole parole, Words words, slowa slowa. Parole, parole to brzmi najlepiej, tak melodyjnie.
UsuńTaaa... Parle, parle, sucho w garle! - jak mawiała świętej pamięci ciocia Marysia.
Usuń"Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?" :) Pewnie swietej pamieci cioci Marysi.
UsuńO, co to, to nie! Nie jestem żadną niewiastą, ponieważ... jestem wiastą! :)
UsuńWłaśnie skasowałam komentarze pewnej anonimki, która mnie bardzo nie lubi, nie ona pierwsza pewnie i nie ostatnia...
OdpowiedzUsuńAnonimy to kretyni, od razu wiadomo, po co przyłażą.
UsuńRęce opadają.
Mnie kiedyś jedna kobita nazwała trollem i było to coś w stylu "To znowu ty! dalej trolujesz! poznałam cie po niku i sposobie wypowiedzi". Nie cytuję dokładnie, bo to już kilka lat temu było, ale ta kobitka mnie więcej taki styl wypowiedzi (ortografii i gramatyki) miała. No, coś w ten deseń.
OdpowiedzUsuńA "poznała mnie" po nicku (znaczy się jestem jedyną Aśką w blogowym wszechświecie, wow!) i po tym, że zadałam jej pytanie. Jedno. Proste. W jej mniemaniu głupie 😄
Swoją drogą, nie ma głupich pytań.
Dlatego teraz kiedy o coś pytam, zawsze zaznaczam, że pytam, bo nie wiem 😄
To pisałam ja, Aśka, trolla (lub trollerka), której nie dane było rozwinąć skrzydeł 🤪
A wiesz, że miałam podobną sytuację? Kiedyś dwie moje znajome blogerki uświadomiły mnie, że jakaś baba napisała o mnie, że mnie rozpoznała, a teraz występuję pod innym nickiem. Owszem, na Onecie, lat temu ze czterysta, prowadziłam blog pod nickiem Bezdomna, ale o tym wiedzą ci, którzy mnie znali, tymczasem babsko przywaliło mi inne ksywy i wywnioskowało, że ja to ktoś tam. Bo w Rzeszowie mieszka i uczy j. polskiego jedna Kaśka.
UsuńTo pisałam ja, magister troll (płci żeńskiej).
zdarzało mi się kiedyś bycie nazwanym "trollem", czy też obdarzanym jakimś innym epitetem... bo to zawsze było jako epitet, obelga, gdyż żadnej merytoryki te słowa w sobie nie zawierały...
OdpowiedzUsuńaha, stop. wróć... nie mnie centralnie ktoś epitecił, tylko jakąś fikcyjną postać, którą sobie uroił... to jest podstawowa rzecz, którą trzeba sobie uświadomić i nie brać ataku trolla osobiście... a wtedy łatwiej jest sobie poradzić z ewentualnymi emocjami, które się pojawiają... bo jakieś się pojawiają i nie ma ludzi, którzy w pełni te swoje emocje kontrolują...
troll w realu ma tą (w pewnym sensie) zaletę, że można dać mu pedagogicznie w ryja, z trollem online tak się nie da, więc pozostaje ignor jego produkcji... to działa, aczkolwiek z pewnym opóźnieniem, do tego wymaga konsekwentnej współpracy kilku osób... jest też taka dobra wiadomość, źe trolle nie mają kondycji, szybko się męczą, więc w końcu cichną, odpuszczają...
natomiast co do "anonimów", to nie każdy jest trollem, oni są po prostu głupi i nie chce im się zalogować, czy też nawet przedstawić... ale z nimi jest łatwo, w Blogspocie jest taka opcja odrzucania anonimów, a skoro taki mimo wszystko nie chce zmądrzeć, to po co nam taki znajomy na forum?...
p.jzns :)
Podzielam Twoją opinię co do głupoty anonimów.
UsuńTrolle w realu widziałam w Norwegii :)) Mam nawet zdjęcie z jednym. Jeżeli chodzi o trolle internetowe, dają sobie spokój, gdy się je ignoruje. Niestety, niektórzy ludzie jakoś tego nie dostrzegają i wdają się w dyskusję z trollem, co nie ma najmniejszego sensu, bo tylko zachęca trollującego do dalszego siania zamętu.
trolle oryginalne, norweskie takie są fajne, rożne warianty do tego można spotkać... czemu tak to nazwano?...
Usuńnieboszczko Andrzej "Art Klater" Skupiński" /RIP, wspaniała postać zresztą/ mawiał, że porządny blog powinien mieć swojego dyżurnego trolla... polemizowałbym, więc wszystkie trolle u siebie kiedyś wytępiłem... aczkolwiek pamiętam kolesia, który nie był trollem, dopiero w pewnym momencie strollciał jakoś czemuś... i wtedy się zaczęła jazda... bo nieopatrznie, jako jeszcze mniej rutynowany bloger wdałem się z nim w chorą grę... doszło nawet do tego, że zacząłem publikować posty jakby pod niego, żeby obserwować, jak się wije niczym robak na haczyku... efektem była wielka wojna, bo troll zaczął gromadzić liczniejsze siły i nękać mój komentariat... wtedy musiałem opancerzyć bloga moderacją, bo trafił mnie bezwględnie... dopóki bluzgał mi, to ja to znosiłem, grałem mu na nosie, ale nękanie innych, moich gości, skadinąd fajnych ludzi było już nie do zniesienia... bariera moderacyjna spełniła swoje zdanie, troll w końcu odpouścił, podejrzewam, że obecnie to on w ogóle już nie żyje, pochorował się ze zgryzoty i padł... ale ja odrobiłem lekcję pojmując, żeby tak się z trollami nie bawić...
UsuńTrolle Muminki też są fajowe.
UsuńWspomniałeś Alt Klatera - bardzo go lubiłam. Strasznie smutno się robi, kiedy odchodzi bloger.
Ten Megacolon czy jak mu tam było, był super nerwujacy, spotykałam też na innych blogach.
OdpowiedzUsuńMnie kiedyś takie towarzystwo wzajemnej adoracji, jeszcze na bloxie, jakiś czas uprzykrzało życie, w końcu poszły gdzieś indziej się paść.
Wystarczyło konsekwentnie go ignorować i w końcu jego trollowanie zdechło z głodu. Megacolon to bardzo stosowne imię dla niego :)))
UsuńTroll czy hejter to to samo. Wchodzi, namiesza i siedzi i się śmieje. Ostrożnie wyłączyłam opcję moderacji, i na razie mam spokój. Ani spamu, ani innych. Kiedyś była taka jedna, co zmieniała nicki i pisała komentarze, byleby tylko wkurzyć. Ja mam w doopie opinie innych. A z wiekiem przestaję komentować na fb. Czasem napiszę dłuuuuugi komentarz, a potem go kasuję i mi przechodzi :)
OdpowiedzUsuńheter sypie pianą bardziej wprost, przeciętny troll próbuje być przemądrzały, ale w gruncie rzeczy to faktycznie jedna i taka sama swołocz, nie ma co dzielić i klasyfikować odmian gówna...
UsuńNatt, subtelna różnica między trollem a hejterem chyba jest.
UsuńPKanalia, troll działa dla rozrywki, celowo prowokuje kłótnie i wywołuje emocje. Hejter natomiast kieruje się nienawiścią, zawiścią lub frustracją, a jego celem jest bezpośrednie poniżenie, obrażenie lub skrzywdzenie ofiary.
UsuńDla mnie jeden pies. Nie obrażając psów.
UsuńAbsolutnie nie obrażamy psów!
UsuńWidzę, że mocno zlazła Ci za skórę. Terapeuta zapytałby Cię w tym momencie: chyba jest dla Ciebie ważna, skoro poświęcasz jej tyle czasu ? ;)
OdpowiedzUsuńMatko, kto mi zalazł za skórę?!
UsuńTa, która nazwała Cię trollem.
UsuńA, gdzie tam. Już zdążyłam o tym zapomnieć, tylko kiedy temat mi się nasunął, to mi się przypomniało. To są jakieś lata świetlne temu i nawet już nie pamiętam, gdzie i kiedy to się wydarzyło.
UsuńW walce z trollami należy zburzyć wszystkie mosty, bo wg baśni trolle mieszkają pod mostami! :D
OdpowiedzUsuńAle też skandynawskie trolle są sympatycznymi istotami, na przykład Muminki są trollami, więc czasem może można trolla przytulić? Może to Buka, która tęskni do ognia, siada na ognisko i je gasi i zawodzi rozpaczliwie i szuka dalej? Kto ich tam wie... :D
UsuńŚwięta racja. Muminka przytuliłabym bez wahania, a Bukę jeszcze bardziej. Rozumiem ją jak nikt. Trolla norweskiego już przytulałam, zdjęcie mam :))
UsuńJa co prawda trollem nie zostałem nazwany, ale pewna PiSowska blogerka nazywa mnie "hejterem Tuska" 😂 Choć to i tak najłagodniejsze określenie jakie od wyborców PiSu przeczytałem, bo bluzgają mnie za każdym razem gdy pod artykułami śmiem prostować prawicowe kłamstwa. 😂 A co do trolli, to lata temu miałem spore problemy z gościem o pseudonimie ZIB. Pisał pod moimi tekstami wyjątkowo podłe komentarze. I z kobietą o pseudonimie Kloszard. Ta nawet śmierci mi życzyła. Co znamienne oboje byli fanami partii wyliniałego Kaczora 😂
OdpowiedzUsuńKloszard to jest znana postać, też z nią miałam do czynienia. Nie dałam się sprowokować, to się w końcu odczepiła.
UsuńPisowskich blogerów i blogerki to nie moja bajka i Twoja też nie, więc chyba ich zdanie lata Ci koło gwizdka?
Jestem już na takim etapie swojego życia że niewieloma rzeczami się przejmuję, a już na pewno nie opinią na swój temat. Pogodziłem się z tym, że nigdy nie będę równie "wspaniały" co ci, którzy mnie próbują kąsać 😉
UsuńO, tak, doprawdy to wspaniałe osoby, tylko im pogratulować wspaniałości. Pewnie świętsi od papieża, tylko bliźniego by rozjechali w drzazgi. Coś mi pachnie tematem "Chłop żywemu nie przepuści!"
UsuńZ moich obserwacji wynika, że im ktoś jest większą gnidą, tym bardziej świętoszkowatego zgrywa. Dlatego niektórzy politycy tak ochoczo różańcami wymachują 😂
UsuńJakimś dziwnym sposobem na prawo lezą kanalie. Ci źli lewicowcy przynajmniej nie są hipokrytami.
UsuńOdnoszę wrażenie, że ci lewicowi są jednak bardziej przyjaźni niż prawa strona. Obserwuję hejt w necie od dawna i autentycznie prawica w tym przoduje. Bóg na sztandarach a mordy pełne jadu... 🙄
UsuńLewica jest zdecydowanie bardziej przyjazna wszystkiemu, ludziom i zwierzętom. Jest w pełni tolerancyjna. Mnie ta tolerancja w kilku aspektach nawet mierzi, ale nie aż tak bardzo jak obłuda tego ścieku wylewającego się z prawej strony.
UsuńWiesz, wolę tolerancje niż zajadły konserwatyzm.
UsuńJa też, chociaż zła i głupoty nie toleruję.
UsuńTego nie powinien tolerować nikt przyzwoity, ale w Polsce nawet wśród biskupów jest przyzwolenie na zło. Oczywiście tylko wtedy gdy to zło jest udziałem prawicy.
Usuń"NAWET wśród biskupów"? Moim zdaniem SZCZEGÓLNIE wśród nich!
UsuńNo to jeszcze raz, co tam chciałam powiedzieć. Uważam, że trollowanie to nie jest taka prosta piłka, pt. ktoś nie ma intencji, czyli trollem nie jest. To polega na subtelnościach. Na pewno paru blogerów mnie znielubiło do szczętu, ale nie byłam dla nich trollem (tzn. chyba tak nie uważali, przy czym jeśli opuszczam jakieś miejsce, to opuszczam, więc przegapiam informację zwrotną ;)). Również znielubiłam paru blogerów, a wcale nie uważam ich za trolli internetowych, po prostu bardzo się co do czegoś nie zgadzaliśmy. W trollowaniu chodzi o to, że komentator manipuluje nastrojem innych ludzi i poprawia sobie samopoczucie czyimś kosztem. Jednym wystarczą w tym celu odwiedziny anonimowe, inni wdają się w pseudodyskusje pod jakimś nickiem. Posiadanie nicka nie ma takiego znaczenia, jeśli ktoś przy tym nie prowadzi własnego bloga. Dlatego jestem ostrożna wobec bezblogowych odwiedzaczy. Bacznie ich obserwuję i siebie, zapamiętując, ile czasu mi zmarnują pisząc komentarze kontrujące, które nie rozwijają autentycznej rozmowy. Niektórym naprawdę się wydaje, że jeśli piszą pod nickiem, to nie widać, że trollują. Jeśli ktoś reaguje na niewygodne fakty jednym zdaniem, stosuje uniki, albo w ważnej rozmowie, gdy poświęcam czas na dłuższą odpowiedź, stać go wyłącznie na hihi haha, po kilku takich przypadkach nie mam problemu z wystosowaniem bana. Myślę, że pomaga mi w tym nieczułość na czynnik ilości komentarzy pod postem, skupiam się raczej na sensie i intencjach.
OdpowiedzUsuńWytłumaczyłaś dokładnie to, co miałam w głowie, pisząc tę notkę. Jeżeli ktoś nie zgadza się z czyimś zdaniem, to jeszcze nie jest to hejt ani trolling.
UsuńMam komentatorów bezblogowych, ale już sprawdzonych, nie żadnych trolli i nieanonimowych.
Przeczytałem kiedyś taką piękną myśl Marka Twaina - Nigdy nie dyskutuj z idiotą. Sprowadzi Cię do swojego poziomu, a następnie pokona doświadczeniem
OdpowiedzUsuńTak, to znany cytat. Stosuję się do tej wskazówki ściśle.
UsuńNo cóż na blogu , przynajmniej ja umieszczam tematy , ciekawe i ważne. Nie wszyscy muszą też tak uważać . Jestem na to przygotowana. Mówi się trudno , w końcu blog prowadzę dla siebie. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTak, jednak kiedy ktoś Ci na tym blogu robi bałagan, to raczej trudno jest się nie wściec na takiego.
UsuńTeż miałam nieprzyjemność nawiedzania bloga przez tzw. wnerwiaczy i dlatego włączyłam moderowanie komentarzy:)
OdpowiedzUsuńUwagi przyjmuję i nie mam z tym problemu ale robienie draki o to, czy się trze, tarkuje czy ściera buraki, to już przegięcie.
To tylko jeden z przykładów czepialstwa, a przecież nie ma ustawowego obowiązku korzystania z moich przepisów i każdy może...zrobić z burakami co chce:))
Najlepiej zakisić 🤗
UsuńWtedy w całości i problem powinien być z głowy 😉ale nie tak szybko, bo pojawi się nowy: zakisić czy ukisić😅
UsuńDochodzi jeszcze ukwasić :))
UsuńAleż ja lubię sok z buraczków (kiszonych)! A dawno nie robiłam, muszę pomyśleć o następnym.
O, to koniecznie trzeba nastawić:) dobry soczek!
UsuńUwielbiam! Zwłaszcza porządnie naczosnkowany.
UsuńDużo czosnku obowiązkowo! Ma nadzwyczajną moc:)
UsuńCo u Mamy?
Z tego co pamiętam, to chyba jest po drugiej chemii; jak się czuje?
Drugą chemię ma dzisiaj, właśnie w jej żyły wlewa się trucizna.
UsuńOby tym razem było lepiej!
UsuńZobaczymy. To jest absolutnie nieprzewidywalne.
UsuńNo patrz! przeprosił! A to Ci dopiero, no łobuz ;))) ha ha ha, jako wieloletnia hejterka - czy hejter to troll? Powiedz, że tak. Ha ha ha. no w każdym razie, wiele lat byłam uznawana za trolla, a ja uwielbiałam dyskutować, bez obrażania, ale co poradzę jak często miałam odmienne zdanie do reszty i o to był cały ambaras. Ach dlaczego nie mam swojego trolla? Smutno mi jest teraz. Lubię trolle.. wyślij jakiegoś do mnie!
OdpowiedzUsuńMoże być Mamusia Muminka? Albo panna Migotka?
UsuńJest subtelna różnica. Hejtera charakteryzuje nienawiść i chęć zniszczenia a trolla nie interesuje człowiek, tylko debilna chęć rozrywki polegającej na wkurzaniu adwersarzy.
Może, może... aczkolwiek wolałabym Bobka! hi hi
UsuńMówisz i masz! Bobek też jest niezły 😄
UsuńDo tej pory nie nazwano mnie trollem , natomiast ja na swoim blogu trolli kilkakrotnie gościłam. Najtrudniej było przekonać innych komentatorów, by trolla nie karmili. Ponosiły ich nerwy.
OdpowiedzUsuńNawet innych blogerów trudno przekonać. Lubią, żeby im sryńkać po blogu,czy jak?
UsuńNa razie miałam tylko jednego poważniejszego trolla (a może po prostu nieszczęśliwą osobę?) na blogu. Zresztą może jeszcze go kojarzysz i pamiętasz. Dałam na kilka miesięcy modernizację komentarzy, jego po prostu puszczałam w kosmos. Na razie mam spokój, ale nie wiem na jak długo. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, pamiętam. Nie wiem, kim była ta osoba, ale widziałam jej komentarze, były wyjątkowo złe.
UsuńTeż miałabym obawy, że po włączeniu normalnego komentowania bez moderowania troll wróci. Mój taki był.
Nie obchodzi mnie już ta strona blogowni. Cały czas jakaś frustratka sie pojawia, czasem coś przepuszczę...ale od lat moderuje. Bo wiem że mnie nienawidzi jedna czy druga katopato, Trollica za różnica i nie życzę sobie ani tego czytać ani publikować...a wolność wypowiedzi czy dyskusji mam w dupie.
OdpowiedzUsuńI święto. Twój blog i nikt nie będzie Ci po nim fajdał.
UsuńWalić trolli. Nie prowadzę już noga, ale udzielam się gdzieniegdzie. Trolli blokuję. Nie ma innej opcji.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam najserdeczniej
O, Leslie, stary druhu, jak dobrze Cię widzieć! Wpadaj czasem.
UsuńZaglądam częściej niż myślisz. Nie zawsze komentuję. Ale zawsze z przyjemnością czytam.
UsuńTak się cieszę!
UsuńBloguję od niedawna, ofiarą trolla jeszcze nie padłam i niech tak zostanie. Puszek mruczy, że trolle są jak muszki w kuchni. Upierdliwe i wkurzające ale gdy się ich nie karmi, same odlatują. Cierpliwość i ignorancja są skuteczniejszą bronią niż kapcie i ścierka.
OdpowiedzUsuńDokładnie tak.
UsuńW dzisiejszych czasach, gdy w Internecie każdy może mieć swoją przestrzeń, bardzo łatwo rzucać słowami troll czy hejter, gdy nie potrafi się przyjmować krytyki. Niestety, ale tworzenie publicznej przestrzeni wymaga wiele dystansu do wszystkiego, co ludzie piszą!
OdpowiedzUsuńGdy nie potrafi się znieść krytyki albo gdy nie ma się argumentów do obrony swojego zdania.
UsuńNiepojęte jak można mieć aż taką frajdę z uprzykrzania komuś życia ;) Oprócz tego, że to przykre to nawet delikatnie zabawne.
OdpowiedzUsuńWbrew pozorom nie jest to najprzykrzejsze dla ofiary, ale dla "kata". Trolle są często osobami zgorzkniałymi, zakompleksionymi, niezadowolonymi z życia, stąd ich agresja i uprzykrzanie życia innym na zasadzie: "Skoro mnie jest źle, to dlaczego oni mają mieć lepiej?"
UsuńNie miałam pojęcia, że kiedyś prowadziłaś blog pod nickiem "Bezdomna". Znamy się tyle lat, a Ty mnie ciągle zaskakujesz. Gdyby nie to, że obie jesteśmy hetero, to powiedziałabym, że jesteś jak upragniony kochanek-ciągle tajemnicza. Żarty na bok, do mnie zagląda tak niewiele osób(a wszystkie, to osoby kulturalne), że troll mi się jeszcze nie trafił. A może nie potrafiłam go rozpoznać, bo z natury jestem pozytywnie nastawiona do ludzi. Zgadzam się z tym, że ludzi, którzy sprawiają nam przykrość niepotrzebną, ale przez nich zamierzoną, należy ignorować. Uściski.
OdpowiedzUsuńIwonko, na sto procent rozpoznałabyś trolla. To są tak bezsensowne, obraźliwe i nie na temat komentarze, że nie sposób ich nie odróżnić od innych.
UsuńNie pamiętam, kiedy rozpoczęłam blogowanie, ale było to w zamierzchłych czasach, kiedy istniały blogi na portalu Onet. Wtedy to dopiero odbywały się zloty trolli! Onet miał taki zwyczaj, że codziennie na pierwszej stronie zamieszczał polecenie jakiegoś wpisu blogowego. Wtedy siadały na blogu chmary przypadkowych ludzi, a wśród nich trolli. Miałam z tym wiele problemu, bo mój blog był bardzo często polecany. W końcu zaczęły się wielkie problemy techniczne, było coraz gorzej, aż w końcu zamknięto "blogernię". Wiązało się to chyba ze zmianą właściciela Onetu albo czymś podobnym, już nie pamiętam szczegółów.
Zablokować trolla i nie karmić. Każdy ma taką możliwość, ja skorzystałam dwa razy i miałam spokój.
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Oczywiście, że nie karmić. Ma zdechnąć z głodu albo pójść gdzie indziej.
Usuń